Ares Blog
Banerek Schrondg
Baner Burek
Baner Schron
Baner Podatek
Fanimanimaly
Baner Sms
Idzwolsztyn
Banerekzielonamakota

Apel ws. wolno bytujących kotów

Koty wolno bytujące są zwierzętami dzikimi i stanowią, podobnie jak ptaki, integralny element miejskiego ekosystemu. Niestety wielu ludzi nie rozumie jak istotną rolę spełniają i ma do nich stosunek podobny do tego prezentowanego wobec szkodników, co jest istotnym błędem, wyrazem ignorancji i braku wiedzy. W tym artykule pragniemy przypomnieć Państwu o prawach kotów, o tym co można zrobić by im pomóc i jakie obowiązki spoczywają na stołecznych karmicielach kotów.

Koty, poza tym że to po prostu fajne zwierzęta królujące w Internecie, nieco szalone, ale też niezwykle piękne, spełniają bardzo ważną funkcję wszędzie tam, gdzie zamieszkają. To właśnie te zwierzęta są najskuteczniejszą bronią w walce z gryzoniami, to cisi bohaterowie naszych osiedli! Bezinteresownie, po prostu z zamiłowania, chronią nas – ludzi, przed plagą, która na pewno prędzej czy później by nastąpiła gdyby nie ich czujność. Powinniśmy docenić tę kocią rolę i cieszyć się, że na naszym osiedlu mieszkają prawdziwi bohaterowie. Co z tego, że czasem śpiewają serenady, kłócą się i zniszczą jakąś grządkę? Można to przetrwać przecież... Liczy się życie, dla każdego życia należy się szacunek. Możemy egzystować obok siebie i wzajemnie sobie nie wadzić.

Zresztą życie tych bohaterów jest chronione prawem. Obowiązek pomocy wolno żyjącym kotom wynika z przepisów Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 o ochronie zwierząt (Dz. U. z 2003 r. Nr 106, poz. 1002 ze zm.) oraz uchwały Rady Miasta Zielona Góra nr LXXVII.705.2014 w sprawie przyjęcia programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt na terenie Miasta Zielona Góra w 2015 roku.

Zgodnie z wyżej wymienioną Ustawą kotów wolno bytujących nie wolno:

  • odławiać i przesiedlać – co jest równoznaczne z tym, że nie można ich złapać i wywieźć do lasu, na pole, czy przynieść do schroniska – koty mają prawo żyć dokładnie tam gdzie są. Prawdopodobnie były tam przed nami, a jeśli sami je zaprosiliśmy w nasze progi, to cóż... jesteśmy za te zwierzęta odpowiedzialni i już;

  • straszyć – przeganiać, płoszyć, przeszkadzać im – kot sobie idzie, to niech sobie idzie. Siedzi? Niech siedzi! Czy kot sam z siebie zaczepia przechodniów, atakuje ich nogi, czy plecy? NIE. Bo koty znają pojęcie „kultura osobista” w odróżnieniu od wieeeelu ludzi, którzy nie potrafią rozszyfrować znaczenia tego sformułowania;

  • niszczyć miejsc ich dokarmiania i bytowania – to jest miejsce kotów, stworzone przez ludzi, którzy ciężko przy tym pracują, wkładają w to ogrom serca i nikt nie ma prawa im w tym przeszkadzać. Jeśli takie miejsce jest brudne i zaniedbane, można to zgłosić odpowiednim służbom (Straż Miejska, Stowarzyszenie „Inicjatywa dla Zwierząt”) ale nie może go zniszczyć. Jeśli komuś po prostu przeszkadza miejsce, no to trudno – takim ludziom radzimy pomyśleć, czy aby ich obecność wszystkim dookoła odpowiada. Prawdopodobnie nie, więc ostrożnie z działaniami – karma wraca;

  • oczywiście nie wolno się nad nimi w żaden sposób znęcać ani ich uśmiercać (poza zwierzętami w przypadku których istnieje medyczne wskazanie do wykonania eutanazji i sytuacja ma miejsce w lecznicy weterynaryjnej) – za znęcanie się uważa się zarówno złośliwe straszenie i drażnienie, jak i rzucanie kamieniami, czy strzelanie z wiatrówki – może brzmi to absurdalnie, ale jest pewna grupa sadystów, którzy uwielbiają robić sobie ze zwierząt żywe tarcze – niejednokrotnie trafiają do nas zwierzęta pośrutowane. Jest też grono psychopatów, którzy podtruwają koty – na pewno prędzej czy później zostaną złapani na gorącym uczynku przez czujnego kociego opiekuna, na pewno Policja będzie wiedziała jak z takim „człowiekiem” postąpić...

Wymienione wyżej czynności kwalifikowane są jako ZNĘCANIE SIĘ NAD ZWIERZĘTAMI, za dopuszczenie się ich grozi kara grzywny do 100000zł lub pozbawienia wolności nawet do lat 3.

Morał jest prosty: wszyscy, niezależnie od naszego stosunku do kotów, odczuwanej sympatii lub antypatii do tych zwierząt, winni im jesteśmy szacunek i opiekę. Po prostu.

Skoro już ustaliliśmy, do czego my ludzie jesteśmy zobowiązani wobec naszych bohaterów, czego nikomu nie wolno w stosunku do tych zwierząt robić, to warto teraz wspomnieć o tym, co nam robić wolno, jeśli chcemy im pomóc.

Od początku powinna nam przyświecać zasada – PRZEDE WSZYSTKIM NIE SZKODZIĆ.

Czasem zdarza się ludziom zapominać zdrowego rozsądku, gdzieś tam sobie zaśnie w głowie i ani myśli się obudzić. Pomoc, choć zawsze wynika z potrzeby serca, musi być racjonalna i dobrze przemyślana. Zanim zdecydujemy się na zostanie Opiekunem wolno bytujących kotów, to musimy zdać sobie sprawę z tego, że:

  1. koty się DOKARMIA, słowo to nie jest synonimem słowa PRZEKARMIA – w ciągu kilku dni mieliśmy dwukrotnie sytuacje, że trafiły do nas otyłe kotki wolno bytujące – myśleliśmy, że są w ciąży i chcieliśmy je pilnie wysłać na zabieg sterylizacji. Dobrze, że lekarze się zorientowali, że to nie ciąża, bo kotki by skończyły pod narkozą, rozcięte na bloku operacyjnym bez potrzeby. Otyłość jest niezdrowa i niewygodna, także dla kota. Poza tym w okresie, gdy jest ciepło, czyli w zasadzie do późnej jesieni, koty – wytrawni łowcy – mają wiele okazji by polować i z nich korzystają. Rolą człowieka jest zostawienie naprawdę minimalnej ilości jedzenia. Zimą ilość pokarmu zwiększamy, bo okazji do polowań jest mniej, ale wciąż jest to DOKARMIANIE.

  2. Odpowiedzialni i świadomi ludzie zachowują się odpowiedzialnie. Wiedzą, że zgoda na mnożenie się kociej populacji jest tak naprawdę zgodą na cierpienie – wiele kociąt nie dożywa swoich pierwszych urodzin, a ich śmierć na pewno nie należy do łatwych. KOTKI TRZEBA STERYLIZOWAĆ, także można to robić w wysokiej ciąży. Zwierzęta nie planują założenia rodziny, nie mają refleksji na temat macierzyństwa – prowadzi je instynkt. Wykonanie zabiegu to najlepsze, co możemy dla nich zrobić. Jednak trzeba mieć świadomość, że zadanie to wcale nie należy do łatwych, na szczęście nasze doświadczenie pokazuje, że można, że się da.

  3. NIE WOLNO uszczęśliwiać kotów na siłę, udomawiać ich, łapać i przywozić do schroniska – zasada ta dotyczy zarówno kotów dorosłych jak i maluchów urodzonych w dzikim stadzie. Schronisko takich zwierząt nie przyjmie. Zwierzęta te cenią swoją wolność, potrzebują jej i nie mamy prawa narzucać im naszej wizji ich szczęścia.

  4. Jeśli jakieś zwierze ze stada jest chore, mamy obowiązek udzielić mu pomocy medycznej. Logiczne, w końcu kot sam nie pójdzie do weterynarza. Jednak wielu karmicieli umywa ręce, uznaje, że oni karmią, ale jeżdżenie po lekarzach to już przesada. Mylą się. Decydujemy się nie na samo dokarmianie a na szeroko rozumianą opiekę nad tymi zwierzętami. Stajemy się za nie odpowiedzialni.

Jeśli przyjęliśmy te fakty do wiadomości, jesteśmy gotowi na rozmowę z sąsiadami i ewentualnie spółdzielnią, będziemy dbać o czystość na terenie dokarmiania – to tak, bierzmy się za pomoc wolno bytującym kotom. Jeśli nie ma możliwości by – szczególnie zimą – uchylić kotom okienka w piwnicach (oczywiście przy zachowaniu absolutnej czystości w nich), to warto kotom wstawić budki w miejscach dokarmiania. Specjalne budki można wykonać samemu (jest wiele instrukcji w Internecie) lub poczekać na cykliczną akcję budowania budek dla kotów organizowaną przez Stowarzyszenie „Inicjatywa dla Zwierząt”.

Ostatnie, o czym warto wiedzieć decydując się na pomoc tym zwierzętom, to to że osoba prywatna nie jest sama. Każda Gmina ma obowiązek nałożony przez Ustawę o Ochronie Praw Zwierząt zabezpieczenia środków finansowych na zakup karmy zimą do wolno bytujących kotów i wydawanie jej stołecznym karmicielom, a także prowadzenie akcji sterylizacji wolno bytujących kotek. By dowiedzieć się jak to wygląda w Gminie, na terenie której się zamieszkuje, warto poszukać w Internecie „Uchwałę ws. zapobiegania bezdomności zwierząt z terenu gminy... w roku....”, tam powinno być wszystko napisane. Po takiej lekturze polecamy wybrać się do Urzędu i porozmawiać z odpowiedzialnym za bezdomne zwierzęta pracownikiem oraz ustalić co i jak zrobić by pomóc kotom.

W Zielonej Górze karmę wydaje Schronisko, ale każdy zarejestrowany Karmiciel musi liczyć się z tym, że sprawdzamy miejsca bytowania kotów, weryfikujemy prowadzenie sterylizacji. Wydajemy też bony na darmową sterylizacje, a że one rozchodzą się jak ciepłe bułeczki, to przez cały rok wydajemy karty 50/50 – 50zł płaci w schronisku osoba zainteresowana, resztę dokłada Stowarzyszenie. Pomagamy też finansowo w leczeniu wolno bytujących kotów. Także Alternatywa Zielonogórska otrzymała środki od Miasta na ten cel, więc warto również tam szukać pomocy.

Na koniec tego tekstu apelujemy o szacunek do osób, które zajmują się wolno bytującymi kotami. Opieka nad nimi wcale nie jest prosta, wymaga wielu poświęceń, trzeba też być świadomym jej cykliczności. Osoby, które nazywa się Stołecznymi Karmicielami Kotów zasługują na szczególny szacunek społeczeństwa i pomoc innych miłośników zwierząt, choćby w przypadku konieczności złapania kota i zawiezienia do weterynarza. Często są to osoby starsze, o wielkim sercu, które mimo wielu trudności niosą pomoc potrzebującym zwierzętom. Jeśli ktoś nie chce im pomagać, niech chociaż nie przeszkadza. Mają pełne prawo robić to co robią, pamiętajcie, że ich praca przynosi liczne korzyści.

Partnerzy

Aleksandra
Kamvis
Psiaedukacja
Psipazur
Kaczmarekelectric
Taya
Wallrav
Ozon
Denley
Wydrukujemy.to

Używamy plików cookies m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że zgadzasz się na umieszczenie ich w Twoim urządzeniu końcowym. Więcej informacji na temat cookies Informacje o cookies.Nie pokazuj więcej