Ares Blog
Banerek Schrondg
Baner Burek
Baner Schron
Baner Podatek
Fanimanimaly
Baner Sms
Idzwolsztyn
Banerekzielonamakota

Z czym zmaga się Inspektor ds. ochrony zwierząt?

"Praca" Inspektora do spraw ochrony zwierząt nie jest łatwa. Jeśli nie da się naprawić świata tak, że wszędzie są szczęśliwe zwierzaki, to życzylibyśmy sobie tylko nieświadomych właścicieli, którzy stosują się do naszych zaleceń i wszyscy dalej żyją szczęśliwiej...

...niestety to wciąż tylko życzenia.

Są różne typy właścicieli. Są po prostu niezaradni, którzy widzą, że buda jest trochę dziurawa, że pies ma kołtuny, czy że szczepienie zakończyło się miesiąc temu, ale brakuje im takiego popchnięcia do działania. Czasami trzeba im pomóc materialnie, czasami okazuje się, że dobra buda już właściwie jest skończona i gotowa do wymiany, ale tak się jakoś nie składało, żeby to zrobić... 

Są też osoby nieświadome. Ich rodzice czy dziadkowie też trzymali psa na 2-metrowym łańcuchu, też dawali do jedzenia chleb namoczony w wodzie czy zamiast budy pies miał tylko dziurę w ścianie stodoły, a w środku posłanie zamiast małego pomieszczenia. Wystarczy im wszystko wyjaśnić i powiedzieć, że według prawa pies powinien mieć 3 metry łańcucha, stały dostęp do wody, szczepienie, pomieszczenie chroniące go przed zimnem. Właściciele dostosowują warunki do "standardów" i zwierzakowi na pewno żyje się bardziej komfortowo.

Wciąż są jednak ludzie, którzy wiedzą lepiej, którzy nie dbają o zwierzaki, "bo nie", którzy ich nie kochają i trzymają, bo przecież fajnie mieć psa, bo coś musi szczekać, bo stróż być musi, bo... sami nie wiemy, po co. Sprawia im satysfakcję, że mają nad kimś władzę? Że czyjeś życie od nich zależy? 

Wielokrotnie właściciele psów wystawiają nas na próby. To, jakie rewelacje słyszymy, jakie rzeczy widzimy i jakie "oczywiste" wyjaśnienia się pojawiają sprawiają, że często po takich interwencjach nawet nie chce nam się o nich rozmawiać... Niektórych rzeczy nie sposób wyjaśnić komuś, kogo nie było na miejscu, nie sposób nawet sobie wytłumaczyć całej sytuacji. Pozostaje czasami gniew pomieszany z rezygnacją... 

W jakich sytuacjach musimy się odnaleźć? Na przykład...

- pies z roztrzaskaną czaszką, przypięty do kiepskiej budy; według zgłoszenia to właściciel sam psa uderzył w głowę, wyniósł na pole i zostawił, a kiedy pies się ocknął i wrócił - przypiął go z powrotem do łańcucha... Nie był z psem u weterynarza, po co? Powiedział jednak Inspektorom, że psy maja u niego lepiej niż dzieci! ...może się nie wgłębiajmy...

- pies w kojcu z imitacją budy, brudna woda do picia, do jedzenia skisłe ziemniaki. Prócz niego jeszcze 4 inne psy na posesji. Na pytanie "po co niedawno przygarnęliście tego psa, skoro macie inne i warunków brak" właściciele odpowiedzieli "bo kojec stał pusty, to niech go coś pilnuje!".

- zima, siarczysty mróz, pies na łańcuchu, wody brak. Na pytanie Inspektorów, dlaczego pies nie ma co pić, właścicielka oburzona odpowiedziała, że przecież na około jest pełno śniegu! Jak będzie spragniony, to sobie go podje!

- sparaliżowany pies leżący od tygodnia na mrozie i teorie właścicieli: nie jest mu zimno, bo dostaje ciepłą zupę, zawsze lubił leżeć na dworze, a uśpienie jest niehumanitarne...

- pełnia zimy, -10st.C, psy trzęsą się z zimna, drapią się bez opamiętania, zapchlone do granic. Po interwencji przychodzi wiadomość od osoby znającej właściciela, że przecież słoma i koce to wylęgarnia pcheł i byłoby ich jeszcze więcej, gdyby w budach była porządna wyściółka!

- wychudzony pies w kojcu, ze zmianami skórnymi. Na pytanie, czy pies jest na coś chory, bo źle wygląda, właściciele odpowiedzieli, że tak, że jest chory i że przyjeżdża raz w roku weterynarz i daje mu zastrzyk, ale na co i jaki, to już nie wiedzą...

- pies adoptowany kilka lat wcześniej, mieszkający na dworze, w budzie. Poważnie zachorował, ale nie był leczony. Na pytanie "po co brać psa, skoro na niego nie stać" właściciel powiedział, że przecież musi być pies do pilnowania, bo kradną!

Śmiać się? Płakać? Włosy rwać z głowy? Nie jest łatwo, ale trzeba zebrać się w sobie, zacisnąć pięści i robić swoje. Nie poddajemy się, nie możemy się poddać. Wciąż mamy nadzieję, że takich ludzi będzie coraz mniej, że albo zaczną czuć coś dobrego do zwierząt, albo po prostu przestaną je przygarniać, skoro nie potrafią ich pokochać albo przynajmniej polubić i o nie zadbać tak, jak na to zasługują...

...i dziś już się z tego śmiejemy, ale wtedy... Jeden z członków Zarządu rozmawiał z Inspektorem będącym na interwencji o pomocy, jaką można udzielić psu i nagle słyszy w słuchawce "słuchaj, nie mogę dłużej rozmawiać, bo właśnie goni mnie jakiś facet ze szpadlem nad głową, zadzwonię później!"... 

Partnerzy

Aleksandra
Kamvis
Psiaedukacja
Psipazur
Kaczmarekelectric
Taya
Wallrav
Ozon
Denley
Wydrukujemy.to

Używamy plików cookies m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że zgadzasz się na umieszczenie ich w Twoim urządzeniu końcowym. Więcej informacji na temat cookies Informacje o cookies.Nie pokazuj więcej