Wydrukuj tę stronę

Czasami jesteśmy tak bezsilni...

Takie interwencje pozostają w naszych głowach długo. Zgłoszono zgorzeleckiemu oddziałowi stowarzyszenia suczkę w bardzo złym stanie. Niestety powiedzieć, że jej stan był zły, to tak naprawdę jakby niewiele powiedzieć... Poraniona, wychudzona, skołtuniona, mająca poważne problemy z chodzeniem, a nawet ze wstaniem czarna suczka leżała przy budzie. Często nie miała sił, żeby do niej wejść, a może już jej było wszystko jedno...?

Właścicielki powiedziały, że suczka była pogryziona przez psy, stąd te rany. Nie zabrały jej do weterynarza, po co. Widziały, że sunia ma poważnie spuchnięte łapy, ale nie zabrały jej do weterynarza, po co. Obie panie bardzo rozpaczały nad stanem Saby, ale mówiły, że ona tak bardzo lubi leżeć na śniegu i dlatego się nie chowa. Nie zgadzały się na odbiór psa, bo przecież tak ją kochają! Jak można patrzeć codziennie na tak ogromne cierpienie psa i nie zrobić NIC? Nie zabrać nawet do domu, nie poszukać pomocy? To jest miłość do zwierzaka?

......brak słów....

Ostatecznie udało się uzyskać zrzeczenie od nich, Saba została zabrana do schroniska, gdzie niestety wkrótce odeszła... Jej stan był tak poważny, rany zainfekowane, ciałko było umęczone walką... Odeszła cicho, to było tak smutne...

Czekamy na wyrok sądu.

Używamy plików cookies m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że zgadzasz się na umieszczenie ich w Twoim urządzeniu końcowym. Więcej informacji na temat cookies Informacje o cookies.Nie pokazuj więcej