Ares Blog
Banerek Schrondg
Baner Burek
Baner Schron
Baner Podatek
Fanimanimaly
Baner Sms
Idzwolsztyn
Banerekzielonamakota

Przecież leczyłem psa! U własnego lekarza rodzinnego!

Za każdym razem trudno nam zrozumieć postępowanie właścicieli. Za każdym razem, kiedy widzimy dziurawą budę, chudego zwierzaka, skisłą zupę w misce... 

Zadzwoniła do nas pani, która od kilku lat dokarmia dwa psy. Z własnej woli, nikt ją o to nie prosił. Właściciele nie mieszkają w tym miejscu, psy nie mają żadnej opieki, co jakiś czas dostaną od kogoś świeżą wodę czy jedzenie. To właściwie środek miasta, sporo ludzi tamtędy przechodzi...

Inspektorzy pojechali na miejsce. Na posesji były dwa psy. Jeden nieduży, który nie chciał za bardzo wyjść z budy, siedział w niej i trząsł się z zimna. Nie miał nawet słomy czy siana... Widać było tylko biało-rudy, mały łepek, białe oczy... Między budą a psiakiem był łańcuch. Co prawda cienki, ale za krótki i przy obroży było ogromne, ciężkie zapięcie. Obok lichego, cienkiego schronienia stały dwa pojemniki. Jeden z częściowo zamarzniętą wodą, drugi z zamarzniętym na kość i przysypanym śniegiem suchym jedzeniem. Ogromna ilość karmy, za duża dla tak małego psa, ale pewnie zostawiona po to, żeby starczyło zanim ktoś się zjawi po raz kolejny... Kiedy psiak wreszcie postanowił wyjść z budy, ukazał się zmarznięty, zgarbiony, mały, rudy piesek z kiepską sierścią. Strasznie się drapał i wcierał w śnieg. Musiało go swędzieć całe ciało! Co jakiś czas też kaszlał...

W drugiej części posesji stał spory kojec z zaśrubowanymi drzwiami. W środku był całkiem dobrze odkarmiony pies, ale jego stan zdrowia pozostawiał wiele do życzenia. Kulał na przednią łapę, prawie na nią nie stawał, ale to nie był tak duży problem, jaki Inspektorzy zobaczyli, kiedy pies się odwrócił. Jego odbyt to był ogromny guz. Sączący się, krwawiący, ropiejący, rozpadający się... Jak ogromny ból musiał mu sprawiać? Psisko miało sporą budę, ale cienką, nie miał w niej słomy czy siana, w którą mógłby się zakopać, żeby nie marznąć. Przy budzie stały dwa pojemniki, takie same, jakie u małego psa. W jednym była woda, w drugim spora ilość zamrożonej już suchej karmy. 

Inspektorzy dowiedzieli się, że właściciele nie mieszkają w tym domu od wielu, wielu lat! Po co im tam psy?? Żeby każdy myślał, że jednak budynek nie jest opuszczony?? 

Inspektorzy podjęli decyzję, że dalsze pozostawanie tych psów w tym miejscu zagraża ich życiu i zdrowiu, i odebrali je w asyście policji. Z właścicielem nie można było się skontaktować.

Mały psiak, nazwany przez nas Renkiem, mimo tego, że jest całkowicie lub prawie niewidomy okazał się ciekawskim, grzecznym pieskiem, który kiedy tylko został położony w samochodzie na kolanach Inspektorki, zastygł w bezruchu i przez całą drogę grzecznie leżał, tylko co jakiś czas głowa mu opadała i przysypiał... Bardzo było mu ciepło potrzebne... Był tak zmarznięty i zmęczony... Pewnie nie mógł też porządnie się wyspać, budził go chłód... 

Duży z kolei, nazwany Żarkiem, okazał się niezwykle przyjacielskim, fantastycznym psem! Mimo ogromnego bólu, zdaje się zapominać, że wogóle cokolwiek mu dolega! Przez całą drogę do lecznicy albo opierał głowę na ramionach Inspektorów, albo siedział grzecznie z tyłu i z ogromnym zainteresowaniem obserwował świat, mijające samochody i światła miasta... 

Weterynarze ostrożnie stawiali diagnozę Żarkowi. Na pewno wiadomo, że guz jest ogromny i sprawia ogromny ból. Już wiadomo, że guz jest nieoperacyjny. Zostaje nam uważne przyglądanie się, czy pies nie cierpi, czy guz nie powoduje znacznego dyskomfortu w funkcjonowaniu... Jeśli Żarek będzie cierpiał, być może trzeba będzie rozważać eutanazję... Na razie cieszymy się, że pies jest pogodny i mamy nadzieję, że będzie tak jak najdłużej.

Renek miał na sobie stada pcheł i jego skóra czy sierść była przez to w kiepskim stanie. Po osłuchaniu okazało się też, że psiaczek ma szmery w sercu, będzie na pewno potrzebna jego dalsza diagnostyka.

Co do tytułu tej interwencji... Właściciel psów się odnalazł. Powiedział, że przecież leczył dużego psa! Był u lekarza rodzinnego, a ten polecił mu lek na hemoroidy........ Nie dość, że lekarz ludzki miałby leczyć psa, to jeszcze lek na hemoroidy miałby pomóc w leczeniu tak zaawansowanego guza, a poza tym... przecież właściciel odwiedzał psa bardzo rzadko... to kiedy on chciał wogóle smarować psa maścią...?

Partnerzy

Aleksandra
Kamvis
Psiaedukacja
Psipazur
Kaczmarekelectric
Taya
Wallrav
Ozon
Denley
Wydrukujemy.to

Używamy plików cookies m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że zgadzasz się na umieszczenie ich w Twoim urządzeniu końcowym. Więcej informacji na temat cookies Informacje o cookies.Nie pokazuj więcej