Ares Blog
Banerek Schrondg
Baner Burek
Baner Schron
Baner Podatek
Fanimanimaly
Baner Sms
Idzwolsztyn
Banerekzielonamakota

Chcę pomocy, ale NIE TAKIEJ!

Ciężko komuś pomóc, kiedy ktoś chce pomocy nie takiej, jaką możemy zaoferować... Jeszcze ciężej, kiedy nie może tego zaakceptować. Jest to zupełnie trudne, kiedy ktoś zaczyna podawać kolejne wersje opisu całej sytuacji, a na koniec unosi się honorem i stwierdza, że z całą naszą pomocą możemy WYJŚĆ.

Zadzwoniła do nas pani, która chciała otrzymać pomoc przy wysterylizowaniu kotki, którą ktoś podrzucił pod jej dom oraz pomocy przy jej karmieniu. Pani kontaktowała się z gminą, gmina zgodziła się pomóc, ale przed tym również poprosili o sprawdzenie całej sytuacji, bo takie zgłoszenie z tego adresu nie było pierwsze...

Pani często dzwoniła i ponaglała przyjazd do niej raz mówiąc, że koty są podrzucone, potem, że wolno bytujące, potem znów, że matka była podrzucona, a teraz są młode koty... Przy ostatnim telefonie sama stwierdziła, że zabierze kociaki do domu, udomowi i będzie można szukać im domów, tylko potrzebuje pomocy. 

W międzyczasie ktoś z rodziny tej pani miał zgłosić się po karmę. Nie zrobił tego.

Po przyjeździe na miejsce okazało się, że koty przynoszą ptaki pod dom, że nie może ich być dużo, bo wreszcie skrzydlate zwierzaki zostaną całkowicie wytępione... Że po co koty ogłaszać, skoro i tak domów nie znajdą... Że to pani ze Stowarzyszenia kazała te koty wyłapać i udomowić... Po przypomnieniu, że ona sama to zaproponowała, przyznała, że owszem, ona sama... 

Proponowaliśmy zrobienie zdjęć, ogłaszanie, ale widzieliśmy, że chyba nie o taką pomoc chodziło. Mieliśmy je zabrać. Bo przecież po ogłoszeniu i tak mogą domów nie znaleźć! I kto je będzie dokarmiać! Powiedzieliśmy, że miał się ktoś zgłosić po karmę... Widać było, że pani zaczyna być poirytowana, zarzucała, że tylko ja pouczamy, a nie chcemy jej pomóc. W domyśle - zabrać koty, które okazały się...

...no właśnie. Kociaki, które pani postanowiła złapać i udomowić okazały się już ponad półrocznymi dzikuskami! Nie potrzebowały już matki, poradziłyby sobie na wolności. ...tylko przecież zabijałyby ptaki, a zimą "siedziałyby na murku i czekały na jedzenie". Na naszą sugestię, że przecież sami zdecydowali się je dokarmiać, sami zdecydowali się je przygarnąć, chociaż nie było takiej potrzeby, a wręcz to nie był zbyt dobry pomysł, znów zareagowano złością, że pouczamy...

Co było robić... Nie mogliśmy zabrać tych kotów, bo gdzie i przede wszystkim - dlaczego? Chcieliśmy podarować karmę, ale "możemy sobie ją sami jeść!". Zanim się okazało, że koty siedzą w wersalce z własnego wyboru, bo są przestraszone i zwyczajnie nie mają ochoty na żadne mizianie, chcieliśmy im zrobić zdjęcia i faktycznie ogłosić, ale do tego też pani ostatecznie nie była zbyt chętna... Bo sąsiadka widziała w internecie, że kotów pełno i tak czy siak domów nie znajdą! Czyli okazało się, że mogli je sami ogłosić, skoro mieli dostęp do internetu... Kolejny dowód, że nie chcieli żadnej pomocy. Mieliśmy zabrać koty.

Co było robić... Pojechaliśmy z powrotem. Przekazaliśmy do gminy, że kotkę i tak trzeba wysterylizować i jak najbardziej mogą pomóc, ale żadnej więcej pomocy nie mogliśmy zaoferować. I tak nie spotkałaby się z aprobatą.

Partnerzy

Aleksandra
Kamvis
Psiaedukacja
Psipazur
Kaczmarekelectric
Taya
Wallrav
Ozon
Denley

Używamy plików cookies m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że zgadzasz się na umieszczenie ich w Twoim urządzeniu końcowym. Więcej informacji na temat cookies Informacje o cookies.Nie pokazuj więcej