Nonna

Nonna

Nonna to kolejna psina, którą musieliśmy odebrać interwencyjnie, bo w takim stanie, z takimi ranami, z takimi właścicielami nie mogła dłużej żyć w tamtym miejscu. Byliśmy na miejscu właściwie w sprawie innego psa, ale na tę kudłatkę zwróciliśmy uwagę, bo tyle chodziliśmy po posesji, a ona spała zwinięta w kłębek na środku piaszczystego placu… Kiedy się nią zainteresowaliśmy i zaczęliśmy się przyglądać, zauważyliśmy między sierścią rankę. Zaczęliśmy odgarniać kłaczki, suczka w końcu poczuła, że ktoś przy niej jest i powoli podniosła łepek, popatrzyła średnio przytomnym wzrokiem, zaczęła wstawać, a nam się włosy na ciele zjeżyły! Nonia miała rany w kilku...

Czytaj więcej
Happy

Happy

Jak można patrzeć na własnego psa przez tyle czasu i być obojętnym na taki widok? Jak można widzieć tak smutne oczy i nic nie zrobić? Nigdy nam się to nie zmieści w głowach. Sunia w typie amstaffki żyła przez lata w beznadziejnej budzie bez żadnej wyściółki, miała może kawałek szmaty, ale z pewnością nie chroniła ona przed mrozem czy otarciami. Psy w typie takich ras mają sierść bez podszerstka, nie miało jej co grzać. Właścicielka podobno leczyła kiedyś psa, ale czym i na co? Tego już nie potrafiła powiedzieć. Najgorsze jest to, że nie wiedzieliśmy, co amstaffka ma na skórze,...

Czytaj więcej
Hassam

Hassam

To już nie pierwszy przykład, kiedy właściciel mówi, że uśpienie psa będzie zbyt niehumanitarne, ale pozostawienie go na dworze, na betonie, z niedowładem, gryzionego przez pchły, skołtunionego, głodnego i spragnionego, poranionego jest całkiem w porządku. Ktoś zgłosił, że starszy owczarek leży od dłuższego czasu na terenie posesji, pod bramą. Faktycznie – psisko bezradnie spoglądało na przechodzących ludzi… Właściciel powiedział, że już pół roku temu weterynarz doradzał eutanazję, ale przecież to zbyt straszne. To jest zbyt straszne, ale niedbanie o zwierzaka już było w porządku najwidoczniej… Owczarek został odebrany, przewieziony do schroniska w Dłużynie Górnej; dostał na imię Hassam. Pierwsze co,...

Czytaj więcej
Gustaw

Gustaw

Gustaw miał właścicieli, mógł mieć przy ich boku jeszcze dobre życie, gdyby tylko chcieli o niego zadbać… Poznaliśmy Gucia zimą, kiedy leżał pod jednym ze sklepów w Nowogrodzie Bobrzańskim. Zgłoszono to gminie, pies znalazł się w zielonogórskim schronisku. Poczciwy miś miał problemy z chodzeniem, poza tym był łagodny i cierpliwy. Pewnego dnia zgłosił się do schroniska właściciel Gucia! Pojechaliśmy najpierw sprawdzić, gdzie pies będzie mieszkał; pies miał być zabrany do domu, miał spać w przedsionku, buda miała być poprawiona. Tu musimy też wspomnieć, że nie możemy nie wydać psa czy kota właścicielskiego, jeśli pokryje on koszty związane z pobytem zwierzaka....

Czytaj więcej
Psotka

Psotka

Można było inaczej? Zabezpieczyć ogrodzenie, zabezpieczyć suczkę, zabrać do weterynarza. Zawsze można, ale po co, prawda? Dostaliśmy zgłoszenie, że w pewnej miejscowości jest suczka, której właściciel „wyrwał” łapkę i od tamtej pory psa nie widać. Zawsze mamy nadzieję, że zgłoszenie się nie potwierdzi, że to może jakiś „żart”, ale niestety tym razem informacja była prawdziwa… Na miejscu zastaliśmy niewielką, śliczną suczkę, która niestety nie stawała na tylną łapkę, widać też było, że jest ona spuchnięta. Właściciel początkowo był agresywny, nie chciał rozmawiać, później jednak wpuścił inspektorów na posesję. Powiedział, że sam pociągnął suczkę za łapę, bo pies sąsiadki na nią...

Czytaj więcej
Ast

Ast

Dostaliśmy zgłoszenie o psie zamkniętym w kojcu. Właściciele się wyprowadzili, zostawili psa pod opieką rodziców i… tyle ich widziano. Problem polegał na tym, że zwierzak był w typie rasy agresywnej, do amstaffa każdy bał się wchodzić, podawano mu jedzenie przez kraty, wymiatano odchody miotłą. Spisano oświadczenia tymczasowych opiekunów psa, czworonoga zapakowano do samochodu i zawieziono do zielonogórskiego schroniska. Do dziś nie wiadomo, jakim cudem udało się go przewieźć, bo szybko okazało się, że Ast (tak dostał na imię) nie jest psem do końca przyjaznym. Potrafi atakować bez ostrzeżenia, bardzo się nakręcał w zabawie i też przechodził do gryzienia. Bardzo długi...

Czytaj więcej
Ronin – MA DOM!

Ronin – MA DOM!

Pewnego dnia Zgorzelecki Oddział Stowarzyszenia zajechał na jedną z okolicznych wsi i w odległej od posesji zagrodzie zastał psa. Co prawda nie ma nigdzie zapisu, że zwierzak musi mieszkać koniecznie blisko ludzi, ale nie ulega wątpliwości, że poza tym warunki muszą być chociaż minimalne! Tymczasem niebieskooki zwierz miał do dyspozycji byle jaką budę bez podłogi, oklejoną papą, do tego stęchła zupa, przewrócone wiadra po wodzie… Na terenie było pełno odchodów i wykopanych dziur. Psiak kulał też na przednią łapę. Właściciele dostali dwa dni, żeby poszli z psem do weterynarza i poprawili budę. Nie musimy chyba mówić, że nic takiego nie...

Czytaj więcej
Bambi – MA DOM!

Bambi – MA DOM!

Wolsztyński Oddział Stowarzyszenia otrzymał zgłoszenie o pozostawionej samej sobie suczce, która żyje w bardzo kiepskich warunkach. Okazało się, że ktoś wynajął teren, postawił na nim kojec, do kojca włożył lodówkę z otworem, do niej przypiął psa i… wyjechał? Zapomniał? Nawet nie chcemy znać odpowiedzi, chyba nas nie interesuje. Sunia ledwo mogła się poruszać, łańcuch był tak splątany, że może niewiele ponad metr miała do dyspozycji. Wokół szyi miała linkę, która zaczęła już wrastać w ciało… Ogrodzenie było zniszczone, psina mogła się pokaleczyć próbując się wydostać. Przecież jej właścicielka musiała wiedzieć, co się dzieje. Myślała, że jak nie będzie patrzeć albo...

Czytaj więcej
Podaruj nam 1% podatku!

Podaruj nam 1% podatku!

rzekazanie 1% podatku nic nie kosztuje, a jest bezcenne Podaruj go zielonogórskim bezdomniakom! Możecie też skorzystać z darmowego programu albo rozliczyć się on-line z PITaxem. Proste i intuicyjne https://www.pitax.pl/rozliczenie-pit-online-0000213078 PIT Online z PITax.pl dostępny jest dzięki współpracy z IWOP

Czytaj więcej
Sarny to częsty powód interwencji.

Sarny to częsty powód interwencji.

Kolejny koziołek potrzebujący pomocy Dostaliśmy zgłoszenie do potrąconego koziołka. Przez dłuższą chwilę koziołek po potrąceniu był oszołomiony, nie był w stanie się ruszyć nawet o milimetr. Koziołek po wstępnych oględzinach, które wykluczyły poważne urazy, został wypuszczony w bezpiecznym miejscu. Wielkie podziękowania dla Pana Grzegorza z Płot i jego żony za pomoc w schwytaniu i w transporcie do Ośrodka. Pamiętajcie, aby nie zostawiać zwierząt po wypadku. Widzisz potrącenie zwierzaka? Reaguj

Czytaj więcej