Ares Blog
Banerek Schrondg
Baner Burek
Baner Schron
Baner Podatek
Fanimanimaly
Baner Sms
Idzwolsztyn
Banerekzielonamakota

"Sprawa umorzona!"

Na pewno zdarzyło się to każdej organizacji prozwierzęcej decydującej się skierować sprawę do sądu. Jeśli nie - pewnie się to zdarzy, chociaż nikomu nie życzymy. Żadnemu zwierzęciu nie życzymy, żeby jego właściciel nie odpowiedział za to, co zrobił. Tak niestety się dzieje... Czasami już na etapie samego wysłania zawiadomienia do prokuratury sprawa zostaje zignorowana, a czasami to sędzia decyduje, że właściciel pozostaje bezkarny.

Takich spraw nasze stowarzyszenie miało kilka...

Wielokrotnie, kiedy udostępniamy kolejnego zwierzaka skrzywdzonego przez ludzi pytacie, czy właściciel poniesie konsekwencje, czy odpowie za to, co zrobił, czy wogóle się tym zajmiemy. Oczywiście, że się tym zajmujemy! Tylko co z tego, skoro bywają sytuacje, że chcemy wyroku skazującego dla właścicieli, a tymczasem nie możemy przekonać samego prokuratora czy sądu, że TRZEBA kogoś ukarać...

Poniższe sprawy są tylko z tego roku:

- suczce zbiera się woda w brzuchu. Jest wożona przez członków stowarzyszenia do weterynarza. Kiedy jeden, jedyny raz mają to zrobić sami właściciele (w końcu to ich zwierzak!)- ignorują zalecenie. Kiedy suczka dojeżdża do weterynarza, jest już w stanie agonalnym, nie jest w stanie się ruszać, jej brzuch jest napięty do granic możliwości, aż skóra na nim pęka. Suczka odchodzi w męczarniach. Powód umorzenia? Określenie w opisie weterynarza, że zwierzak był PSEM, nie suką. Mała pomyłka, której nie było szans poprawić.

- pies jest trzymany w kojcu, nie wychodzi z niego, nikt też do niego nie wchodzi. Pełno odchodów, buda pusta, woda w wiadrze jest jakąś zgniłą breją, nikt jej nie wymienia. W kącie leżą zgniłe kacze korpusy w ogromnej ilości.  Właścicielka kilka lat wcześniej adoptuje inne psa ze schroniska, którego wkrótce przekazuje sąsiadce, bo nie daje sobie z nim rady, a po odebraniu psa z kojca sprawia sobie szczeniaka, którego zapina na łańcuch. Tą sprawą prokurator nie chciał się nawet zająć. Przecież pani się starała zapewnić psu dobre warunki.... To, że oddała pierwszego psa i zaraz po oddaniu drugiego wzięła trzeciego  - nie ma nic do rzeczy i to są zupełnie inne sprawy! 

- pies jest porzucony w schronisku przez właściciela. Właściciel nie chce pomocy behawiorysty, twierdzi, że mały terier jest agresywny względem innych psów czy dzieci, ale sam przyznaje, że dzieci mogły psa drażnić. Przy rozmowie jest behawiorysta ze swoim psem i nie ma żadnych oznak agresji... Właściciel podpisuje oświadczenie, że psa porzuca i jest świadomy konsekwencji. Okazuje się, że nawet przyznanie się do winy nie jest wystarczające. Prokurator umarza sprawę. Pies jest przecież w schronisku i nic mu się nie stało!

I na koniec jedna z bardziej kontrowersyjnych spraw. 

Mały pies głodzony przez bardzo długi czas. Nie miał dostępu nawet do miski z wodą. Powinien był ważyć 12kg, ważył tylko 6... Niewyprowadzany na spacery, "bo ludzie zwracali uwagę, że za chudy". Dostawał tabletki na zakażenia dróg moczowych, żeby nie sikał. Nie dostawał jeść, bo kupy trzeba sprzątać z podłogi... Pieniądze na tabletki i na papierosy były. Powietrze było ciężkie od dymu. Nawet jedzenie dla psa było! Tylko po prostu go nie dostawał... PROKURATOR ZŁOŻYŁ WNIOSEK O UMORZENIE, bo jego zdaniem szkodliwość społeczna była niska, a sprawczyni więcej nie złamie w ten sposób prawa! Nie będziemy już nawet tego komentować.

Wiele innych zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zostało wysłanych do prokuratury. Sprawa suki z ogromnym guzem, która leżała tydzień na mrozie, przykryta śniegiem, a właściciele mówili, że jej ciepło, bo dostaje ciepłą zupę... Sprawa kotki rzuconej o ziemię, niezabranej przez tydzień do weterynarza... Sprawa psa, który został dotkliwie pogryziony, a potem przez tydzień miał nadzieję, że ktokolwiek mu pomoże... Sprawa zarobaczonej, chudej suki karmionej wodą z kiszonych ogórków, niekarmionej niczym innym, "BO NIE"....  Sprawa psa, który wykrwawiał się kilka dni po rozpadnięciu się guza i gdyby nie interwencja, pies już wkrótce byłby po prostu martwy...

Staramy się. Pilnujemy papierów, protokołów, zdjęć, oświadczeń, notatek służbowych... Wychodzi na to, że trzeba najpierw trzymać kciuki, żeby sprawa przeszła dalej przez biuro prokuratora. Potem kolejne zaklinanie, żeby sąd sprawą się zajął, a później, żeby wydał sprawiedliwy wyrok. Chociaż te rzadko kiedy dla nas takie są, ale powinien cieszyć mimo wszystko każdy, biorąc pod uwagę to, jak wiele spraw zostaje odrzuconych. Jesteśmy stowarzyszeniem zielonogórskim, ale kierujemy sprawy do prokuratur w różnych rejonach. Mamy porównanie, widzimy różnice. Bardzo nam przykro zauważyć, że najmniej empatycznym rejonem, najbardziej tolerancyjnych dla oprawców, jest właśnie ten "nasz". To właśnie zielonogórska prokuratura odrzuca najwięcej spraw.

Można apelować, pisać petycje o zwiększenie kar dla ludzi znęcających się nad zwierzętami. O wiele istotniejsze jest jednak apelowanie o większą wrażliwość dla osób, które mają sprawy o znęcanie w swoich rękach i to od nich zależy, czy sprawca nie zostanie bezkarny... 

Partnerzy

Wydrukujemy.to
Psiaedukacja
Eska
Kaczmarekelectric
Aleksandra
Taya
Psipazur
Ozon
Denley
Wallrav

Używamy plików cookies m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że zgadzasz się na umieszczenie ich w Twoim urządzeniu końcowym. Więcej informacji na temat cookies Informacje o cookies.Nie pokazuj więcej